Słowa mają moc
Zbyt często zapominamy, kim jesteśmy w najlepszym wydaniu i dołujemy się. Czasami czynnikiem wyzwalającym jest coś, co ktoś powiedział. Innym razem odzywa się nasz wewnętrzny krytyk. Niezależnie od źródła, krytyka niszczy naszą samoocenę. "Kije i kamienie mogą łamać moje kości, ale świat nigdy mnie nie skrzywdzi" to absolutne kłamstwo. Słowa mają moc.
Pewna kompetentna, inteligentna, odpowiedzialna i szanowana przyjaciółka podzieliła się incydentem, który wstrząsnął jej poczuciem tego, kim jest. Ponieważ incydent ten dotyczył kogoś z autorytetem, krytyczne słowa i nieuzasadnione działania miały dodatkową wagę, a dla niej otrząśnięcie się z uczuć stanowiło wyzwanie.
Ten incydent przypomniał mi o pewnej ulubionej fantazji. Oto jak to działa. Zauważamy te momenty, kiedy jesteśmy najlepsi i zbieramy dowody: słowa zachęty, momenty, kiedy zrobiliśmy to, co należy, wyrazy wdzięczności, akty dobroci, zapisując każdy z nich na własnej kartce papieru i przechowując każdy z nich w słoiku. Kiedy atakuje nas krytyka lub samokrytyka i czujemy, że "nic nie potrafimy zrobić dobrze", otwieramy słoik i wyciągamy te przypomnienia o naszej wartości, o chwilach, kiedy byliśmy i zrobiliśmy, co w naszej mocy i zrobiliśmy pozytywną różnicę.
Każdy z nas może wprowadzić tę fantazję w życie. Może nie słoik wypełniony ręcznie pisanymi przypomnieniami. Może codzienny dziennik. Albo notatnik.
Możemy przestać się poniżać. Możemy świadomie zastąpić samokrytyczne uwagi bardziej pozytywnymi. Możemy przyznać, że coś poszło nie tak, nie obwiniając się o to, że "nigdy nic nam nie wychodzi".
Możemy to zrobić również dla kogoś innego. Dodając komuś otuchy, wspominając momenty, w których był i zrobił wszystko, co w jego mocy, uznajemy jego wartość. Wypełniając ich "słój pamięci" pokazujemy im, że zwracamy na nich uwagę. Udowadnia, że nam zależy. Wszyscy czują się z tym lepiej.
