Być wszystkim

Schodzę po schodach i skręcam za róg. Mój czterolatek rzuca mi spojrzenie: "Jesteś tutaj", mówią jego oczy. Nie tyle w podekscytowaniu, ale bardziej w zdziwionym rozbawieniu. Jakby znalazł wszystkie swoje prezenty świąteczne i rozpakował je. Jakby zjadł całe ciasto i właśnie zdał sobie sprawę, że zapomniał zmyć lukier z twarzy. "Czy ona widziała, co robię?" I swoimi oczami mówię mu, że tak, widziałam i nie jestem z tego powodu zbyt szczęśliwa. On jest pełen złośliwości, zawsze próbuje mnie oszukać. Słyszę drzwi do łazienki, on stoi przy zlewie z bieżącą wodą. Robi tę rzecz, gdzie wkłada jedno ramię pod wodę i moczy rękaw koszuli, a potem wychodzi jęcząc, że musi, żebym zdjął mu koszulę, bo przypadkowo ją zamoczył. Przyłapałam go na wkładaniu ręki pod wodę i w lustrze nasze oczy się spotkały. "Jesteś tutaj", a kąciki naszych ust niemal natychmiast walczą z uśmiechem. To, że ktoś patrzy na mnie w ten sposób, nawet tylko raz, upewnia mnie, że zachwyt naprawdę nie potrzebuje słów. Wystarczy samo spojrzenie. Ono mówi wszystko.

Kiedy przechodzę przez drzwi po powrocie do domu, skręcam za róg i patrzę na mojego męża. On trzyma na rękach wrzeszczące dziecko, a czterolatek jest na wolności. Patrzy na mnie tak, jakby od wielu godzin stał przed zamkniętymi drzwiami, a ja przyszłam z kluczem. Jakbym właśnie dała deszcz jałowej pustyni. "Jesteś tutaj" - mówi ze wzrokiem. "Dzięki Bogu, że tu jesteś". Mój mąż uwielbia nocne zabawy z naszymi chłopcami. To jego szczególny czas. Przed czytaniem książek, w naszym łóżku zmaga się z czterolatkiem, a małego też podrzuca. Wysadza je jak rakietę z wanny. W ciągu dnia jest trudniej. Czas, kiedy jest tak wiele do zrobienia, jest tak wiele rzeczy, o które trzeba zadbać, żeby wszystko działało. Kiedy nie ma mnie w ciągu dnia z jakiegokolwiek powodu, zawsze cieszy się, kiedy wracam do domu. Mówi, że chłopcy tęsknią za mamą. Wiem, że tak naprawdę to on tęskni za mną. Dzieci i ja mamy swoją rutynę. A ponieważ on ciągle pracuje, nie zna wszystkich sekretów domu, sztuczek, które ułatwiają życie, ani zorganizowanego chaosu, który pozwala nam przetrwać. To, że ktoś patrzy na mnie w ten sposób, nawet tylko raz, upewnia mnie, że wdzięczność naprawdę nie potrzebuje słów. Wystarczy samo spojrzenie. To mówi wszystko.

Wszyscy patrzymy na siebie nawzajem każdego dnia i próbujemy się nawzajem rozgryźć. Tak jak księżyc, nasze interakcje przechodzą przez wiele faz, a każda z nich jest piękna na swój własny, niepowtarzalny sposób. Fascynuje mnie sposób, w jaki pokazujemy sobie nawzajem nasze uczucia, przygotowując się do spędzenia życia razem jako rodzina. Zaczyna się od niedowierzania. Na początku jesteśmy centrum wszechświata drugiej osoby i jesteśmy tak istotni jak powietrze, które wypełnia płuca drugiej osoby. To jest wzmacniające i niewytłumaczalne. W miarę jak rośniemy, testujemy siebie nawzajem. Czasami nawet odpychamy się nawzajem, tylko po to, by druga strona udowodniła, że miłość nie ma granic.

Jeśli chodzi o moich chłopców, nie wyobrażam sobie, że kiedy będą nastolatkami, ich oczy będą mówiły to samo. Mogę się tylko domyślać, że będą to raczej słowa w stylu: "Świetnie, jesteś tutaj! Mogę się przejechać?". W rzeczywistości, wierzę, że nastąpi przemiana, w której będą z niecierpliwością oczekiwać dni, kiedy mnie nie będzie, aby mogli mieć dom dla siebie, na jakiekolwiek psoty, które są zaplanowane. Ale to jest w porządku, ponieważ tak bardzo, jak to boli, nie chcę być matką małych chłopców do końca życia. Chcę wychować dobrych ludzi i cieszyć się czasem, który pewnego dnia będę miała bez nich pod swoim dachem. I będę się cieszyć na każdy moment, kiedy ich zobaczę, kiedy moje oczy spotkają się z ich oczami i bez słowa powiem im: "Jesteście tutaj. Dzięki Bogu, że tu jesteś." Ponieważ możliwość spojrzenia na kogoś w ten sposób, nawet tylko raz, upewni mnie, że naprawdę kochałem. I w jednym spojrzeniu mogę powiedzieć to, co zajęłoby całe życie, by wyrazić to słowami - że oni są wszystkim.

Related post: Od Dużo do Mało