40 świec
Moja rodzina nie zapomniała o moich urodzinach.
Dzisiaj, rano w dniu moich 40-tych urodzin, moi rodzice zadzwonili na moją komórkę pod numer 8:29 AM i zaśpiewali "Happy Birthday" na moją pocztę głosową, podczas gdy ja desperacko próbowałam wcisnąć jeszcze kilka chwil snu (i, być może, zaprzeczenia). Mój mąż miał 6-latka i 2-latka w pobliskim pokoju rodzinnym naszego wynajętego domu w Karolinie Północnej, gdzie jesteśmy na wakacjach. Wpadli do pokoju jakieś piętnaście minut później, niosąc prezenty: kamienie z kopalni klejnotów, którą odwiedziliśmy wczoraj i nowy złoty naszyjnik.
Później tego dnia moja mama zamówiła w pobliskiej piekarni czekoladowy tort urodzinowy, na którym widniał napis "Happy, Happy Birthday POOPSIE" wyryty na czekoladowym lukrze, prawie tak, jakby same litery nie mogły uwierzyć, że piszą coś tak niedorzecznego. "Musiałam przeliterować 'poopsie' piekarzowi trzy razy!", wykrzykuje moja mama, kiedy jej dziękuję. Nie wydaje jej się, żeby nazywanie 40-letniej matki czwórki dzieci "Poopsie" było czymś dziwnym, a ja myślę, że nie jest. Mój sześciolatek prawdopodobnie otrzyma tort czekoladowy z napisem "Happy Birthday BEN-BEN!", kiedy skończy 40 lat, jeśli będę miała z tym coś wspólnego.
To, jak sądzę, jest 40 - i tak bardzo, jak odniosłem się do części filmu Judda Apatowa o tym samym tytule, jest to inne niż się spodziewałem, a nawet inne niż 39, które znałem sześć miesięcy temu.
Czterdziestka to bycie podekscytowaną, ale wątpliwą, kiedy ludzie nie wierzą w mój wiek... i zdruzgotaną i oburzoną, kiedy wierzą.
Czterdziestka to wreszcie zaakceptowanie faktu, że muszę mieć jakąś prawdziwą rutynę pielęgnacyjną, nawet jeśli jedyne, na co mogę się zdobyć, to zobowiązanie do mycia twarzy co wieczór. To zauważenie tych drobnych zmarszczek tuż nad moją wargą - zmarszczek, które do tej pory kojarzyły mi się z moją babcią - i sprawienie, że dermatolog stanie się stałym członkiem obsady w moim życiu, w przeciwieństwie do roli gościnnej gwiazdy, którą pełniła w przeszłości.
Czterdziestka to wejście do sklepu z artykułami dziecięcymi i uświadomienie sobie, że znam bardzo niewiele osób, które mogłyby w najbliższym czasie potrzebować worków do spania lub klipsów do smoczków. Po ponad dekadzie spędzonej w "strefie dziecka", ukończyłam studia; do tego czasu w przyszłym roku żadne z moich dzieci nie będzie nawet potrzebowało pieluch. Jest to ekscytujące, trochę smutne, a trochę przerażające, ponieważ publiczne toalety. Głównie ekscytujące. Ale nadal. Wciąż, a może już zawsze?
Czterdziestka to obejrzenie zwiastuna Fifty Shades of Grey i jednoczesne uczucie kompletnego wstrętu, a także, no dobra, może odrobina ciekawości, bo czy oni naprawdę zamierzają pokazywać takie rzeczy? A córka Sonny'ego Crocketta jest gwiazdą? OMG. (Sidebar: czy moglibyśmy rozważyć wersję w średnim wieku z Robem Lowe i, no nie wiem, Cameron Diaz? Nie obchodzi mnie, kto zagra główną rolę kobiecą, jeśli mamy być szczerzy. Po prostu Rob Lowe;)
Czterdziestka to posiadanie konta na caringbridge.org, aby śledzić leczenie raka wszystkich swoich znajomych. Tak, powiedziałam "przyjaciół", w liczbie mnogiej. I nienawidzisz tego, nawet jeśli jesteś wdzięczny za możliwość bycia z nimi w tej podróży i wspierania ich z daleka, jak tylko możesz. Rak to dupek.
Czterdziestka ogarnia Facebooka, może Twittera, a nawet Instagram, ale przepraszam: Snapchat jest po prostu... nie, Vine brzmi jak praca, a Tumblr myli mi się. Nie mów nawet o Kik. Nawet nie wiem, jak to wymówić.
Czterdziestka to zastanawianie się, czy może jest po prostu za późno w życiu, żeby nauczyć się poprawnie nakładać eyeliner.
Czterdziestka to za stary wiek, by przyjmować od ludzi bzdury lub spędzać czas z ludźmi, których nie lubię. Z każdą minutą łatwiej jest posłuchać rady mojej dwuletniej córki i "niech się dzieje co chce".
Czterdziestka nie jest za stara, żeby być trochę zdenerwowanym, że Adam Levine właśnie się ożenił.
Czterdziestka zastanawia się, czy spodnie dresowe z serduszkami są dla mnie zbyt "młode", by nosić je publicznie. Na moją obronę powiem, że są to stonowane serduszka. Ale może nie powinnam ich nosić, kiedy dobrowolnie oglądam trzeci odcinek Good Luck Charlie, tak dla bezpieczeństwa.
Czterdziestka to zaakceptowanie faktu, że jarmuż i brukselka mogą tu zostać, i zobowiązanie się do ich jedzenia, ale tylko z odpowiednią ilością sera. Może.
Czterdziestka to, przepraszam, wciąż nie zawsze akceptacja mojego ciała takim, jakie jest. Chciałabym móc być taka "rah-rah me" i powiedzieć, że kocham moje ciało i wszystkie jego niedoskonałości, albo że jestem zdumiona nim i tym, jak urodziło moją czwórkę dzieci. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nadal nie obwiniam się za to, że jem za dużo lub niewłaściwe rzeczy, albo że nie ćwiczę, bo jestem na tyle próżna, że chcę wyglądać i czuć się lepiej niż wyglądam. Ale czterdziestka oznacza dla mnie, że robię postępy w akceptowaniu siebie jako prawdziwej pracy w toku. W końcu wierzę, choć nieśmiało, że moja waga nie równa się mojej wartości dla świata, bez względu na to, jakie przesłanie świat mi wysyła. Czterdziestka oznacza, że pomimo moich problemów, nadal jem lody na kolację z moimi dziećmi w letni dzień, bo chrzanić to - życie jest krótkie i mamy tylko tyle letnich dni z naszymi dziećmi, żeby jeść lody na kolację.
Czterdziestka to, niestety, posiadanie wyznaczonej sukienki pogrzebowej i noszenie jej tego lata, aby pożegnać się z moją 38-letnią szwagierką, niesamowitą osobą, żoną i matką jednego malutkiego synka. To uczenie się, że nie potrzebujemy tylko Przyjaciół "Przesuń ciało" - takich, którzy pomogliby nam przesunąć ciało, bez żadnych pytań - ale także przyjaciół, którzy przemówią nad naszymi ciałami, gdyby zaszła taka straszna potrzeba. Potrzebujemy przyjaciół, którzy będą nas pamiętać tak żywo, z tak oczywistą miłością i zrozumieniem, że dzieci, które po sobie zostawimy, będą mogły poznać swoje matki nawet w ten sposób. Czterdziestka to świadomość, że nasi przyjaciele, nasi ludzie, są tymi, którzy tworzą z nami historie naszego życia i którzy będą je opowiadać pod naszą nieobecność. To świadomość, że nasze związki z innymi ludźmi są w końcu wszystkim, co mamy. Są tym, co czyni nas żywymi i co utrzymuje nas przy życiu, i musimy uczynić je priorytetem.
Ale 40 lat to także świadomość, że większość z nas ma szczęście, że zostało nam jeszcze tyle czasu. To nie jest "wielki ślepy zaułek", który Sally opłakiwała w filmie "Kiedy Harry poznał Sally"; to początek kolejnego rozdziału życia, i to dobrego. W wieku 40 lat wiem, kim jestem, wiem, co i kogo kocham, i nie boję się za tym podążać. Tak więc w wieku 40 lat świat jest jeszcze bardziej mój do wzięcia niż wtedy, gdy miałam 20 lat, a ja wiem o wiele lepiej, co z nim zrobić.
Czterdziestka to uświadomienie sobie, że starzenie się nie jest czymś, co należy opłakiwać, ani czymś, co trzeba znosić. Starzenie się jest przywilejem, kropka. Wszystko, na czym mi zależy, to mój czas na ziemi z moimi ludźmi. Mogę mieć drobne zmarszczki. Mogę być za stara na gwiazdy pop. Być może będę musiała zacząć myśleć o własnej śmiertelności, a co gorsza, o śmiertelności ludzi, których kocham. Ale w każdym razie - bez względu na wszystko - i tak wygrywam, bo jestem tutaj, a dopóki jestem, wszystko może się zdarzyć.
Moi przyjaciele mówią mi, że czterdziestka jest wspaniała. Nie mogę się z tym nie zgodzić i nie potrzebuję, żeby Jake Ryan pojawił się z urodzinowym tortem, żeby w to uwierzyć. Jestem tak samo szczęśliwa mając prawie 40-letniego męża, moje idealnie niedoskonałe dzieci i tort urodzinowy z napisem "POOPSIE".
Related post: To jest 39
