Uniwersalna prawda o macierzyństwie
Dziś rano to zrobiłam. Straciłam zimną krew i szeptem krzyknęłam, CO DO CHOLERY JEST ZŁY Z KAŻDYM W TYM CHOLERNYM DOMU?!
Nie chciałam tego zrobić. W rzeczywistości, zaraz po moim wybuchu kwaśnego oskarżenia natychmiast poczułam, jak ciężar winy uderza w mój muffinowy czubek. Najgorsze w tym wszystkim było to, że moje spokojne sanktuarium zostało zrujnowane.
Cofnijcie się o 15 minut.
Dzieci biegały po schodach. Aromat przypalonego tosta unosił się w powietrzu. Ekspres do kawy właśnie wydał gratulacyjne ding! I mój mąż i ja byliśmy fumbling wokół siebie w kuchni próbuje dosięgnąć pół i pół, filiżanki kawy, i łyżki bez pukania się nawzajem z drogi.
Zanim ktokolwiek inny mógł, stanowczo oznajmiłam, że idę do łazienki. Upewniłam się, że użyję mojego głosu mamy w połączeniu z I-Just-Woke-Up-Don't-Mess-With-Me Glare, aby upewnić się, że wszyscy w domu zrozumieli, że nie można mi przerywać. Następnie odwróciłam się na pięcie i ruszyłam na drugi koniec domu.
Zamknęłam za sobą drzwi do łazienki, wzięłam ogromny łyk gorącej kawy i wydychając westchnęłam z absolutną ulgą. Byłam sama. Było cicho. Tuż za drzwiami panował totalny poranny chaos, ale ja byłam w tym cudownym małym wszechświecie zwanym Łazienką, gdzie cywilizowani ludzie wiedzą, że nie należy po prostu wchodzić.
Ale to nie jest cywilizowany dom.
Zdejmowałam moje spodnie do jogi i przepoconą koszulkę i przeszukiwałam szafę na bieliznę w poszukiwaniu mojego ulubionego ręcznika. Z przyzwyczajenia siorbałam kawę jak zdziczała mama bestia, bo kawa pita jeszcze gorąca jest lepsza niż złoto.
Niecałe dwie minuty po moim mini-wypoczynku w Mamusiowym Shangri La zobaczyłam je. Malutkie paluszki w czystej panice wyciągały się pod drzwiami. Małe krzyczące głosy wypowiadały pytania przesłuchania, podczas gdy ja starałam się być tak cicho, jak to tylko możliwe. Może skoro mnie nie słyszą, to znaczy, że tak naprawdę mnie tu nie ma?
Mamusiu? Czy ty siusiasz?
…
Czy ty robisz siusiu?! (śmiech)
Mamo?
MAMO?
…
MOOOMMMMMM! Co ty tam robisz?!?!
Chowam się przed wami, ot co. Szukam ciszy i spokoju, kiedy mam poranną chwilę sam na sam w toalecie. Pytam wszechświat, dlaczego matki nie mogą złapać pieprzonej przerwy, jeśli chodzi o podstawowe sprawy higieniczne.
Przyszło mi do głowy, że moja biedna, zagubiona rodzina musi myśleć, że w rodzinnej łazience mają miejsce jakieś poważne porachunki mamusi. Oto, co moja rodzina musi myśleć, że dzieje się za każdym razem, gdy jestem tam sama:
Zostaję porwana.
Mój tajny pierścień dekodujący wydaje mi kolejne rozkazy.
Dinozaur mnie zjada.
Zjadam całą czekoladę na świecie. I nie dzielę się nią.
Wpadłem do toalety.
Moje plecy dały o sobie znać i złapałem się w pozycji leżącej na podłodze.
Zapomniałem, gdzie jestem.
Planuję najgorszy na świecie time-out.
Chowam pilota do DVD.
Robię moją ucieczkę.
Mikołaj i Zębowa Wróżka proszą mnie o aktualizacje statusu.
Rozmawiam przez telefon i dlatego - zgodnie z prawami natury - muszę zostać przerwany.
Kontaktuję się ze Statkiem Matką.
Moje stopy zamieniają się w płetwy, więc mogę pływać w wannie.
Sprawdzam ich szczoteczki do zębów, żeby zobaczyć, czy rzeczywiście szczotkowali.
Planuję zemstę na wszystkich w domu.
Spuszczam samochody wyścigowe w toalecie.
Prysznic właśnie zamienił się w gigantyczny pistolet na wodę.
Ośmiornica uczy mnie francuskiego.
Ukrywam wszystkie te rzeczy.
Więc siedzę tam czytając książkę, popijając kawę i dbając o interesy. W głowie mam już projekcję mojej najbliższej przyszłości, która obejmuje mycie włosów szamponem o dziewczęcym zapachu... gdy nagle drzwi się otwierają.
Mój mąż wchodzi i mówi: "Hej, kochanie, masz mój kocyk?!". Przynajmniej tak usłyszałam, zanim dwoje małych dzieci wpadło przez drzwi.
Małe dziecko chciało się przytulić. I ciągnąć mnie za włosy. I gryźć mojego pantofla.
Głośne Dziecko chciało zadać mi 10,000 pytań, dlaczego sikałam na siedząco, dlaczego piłam coś w łazience, dlaczego mam zaczesane włosy do tyłu i czy wiem, że wyglądam przez to jak niedźwiedź?
I właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, że to był ostatni raz, kiedy poszłam sama do łazienki. Pomachałam moją flagą Mamuśki Dziwoląga i poddałam się uniwersalnej prawdzie, że mamy po prostu nie mogą mieć czasu w łazience same.
Related post: Kiedy matka bierze kąpiel
