Kiedy dziecko zdecyduje, że skończyło z karmieniem piersią

Obrazek przez Shutterstock

Moja córka zrezygnowała z karmienia piersią.

"Nikt nie lubi rezygnujących" - powiedziałam jej, ale ona zdawała się tym nie przejmować. Po prostu odwróciła się do mnie plecami. Dosłownie, uciekła ode mnie na swoją matę do zabawy i rzuciła swoją małą zabawkę ptaszka prosto na mnie. Trzecią noc z rzędu.

Przeżyłem 32 lata na tej planecie i to był pierwszy raz, kiedy ktoś uciekł z mojej półki. Skłamałbym, gdybym wam powiedział, że moje ego nie zostało trochę zranione. Jasne, nie są idealne, ale nie są aż tak złe, wiesz?

I czy to nie miał być mój wybór, ten cały biznes z odstawianiem od piersi? Nie miało to znaczenia, bo jej przekaz był jasny: dziewczyna była gotowa zakończyć karmienie. A skoro ona była gotowa, to ja też. Siedemnaście miesięcy to szmat czasu. Kiedy zdałem sobie z tego sprawę, moją pierwszą myślą było oczywiście:

WOLNOŚĆ!!!!

Skończyło się uzależnienie! Moje cycki znów są moje, całe MOJE!!! Mogłam biegać swobodnie, wychodząc z domu na całą sobotę bez troski o świat, radośnie krzycząc za ramieniem na męża: "Ona jest twoja na ten dzień! Ty to wymyśl!" Mooohooohahahahaha! Topy do karmienia i odrzucone zaproszenia do picia w ciągu dnia, niech odejdą!

Ale, żeby było jasne - kiedy dzieci kończą karmienie piersią, zazwyczaj są jak, zrobione DONE, prawda? Nie ma szans, żeby do tego wróciła? Tak tylko sprawdzam, żeby, no wiesz, nie mieć żadnych niemiłych niespodzianek. Bo ja na pewno bym tego nie chciała i nie będę za tym tęsknić, ani trochę - więc nie myślcie źle, OK? Po prostu proszę o przyjaciela.

Nie poruszam tego w rozmowie, że nadal karmimy piersią, ponieważ naprawdę nie sądzę, że ma to znaczenie, jak zdecydujemy się karmić nasze dzieci, i że tak długo, jak je karmimy, wygrywamy. Po prostu robię - przepraszam, to znaczy, po prostu robiłam - to, co działało dla nas. Ale kiedy pytano mnie o to (bo wiele osób pyta), zawsze odpowiadałam szczerze: tak, nadal karmimy piersią.

I moja odpowiedź spotykała się z jedną z dwóch silnych reakcji: "Oh wow, dobrze dla ciebie! To jest niesamowite!" lub spojrzenie "O mój Boże, CO JEST Z TOBĄ ZŁYM, TY ZWARIOWANY", a następnie "Ty biedaku, kiedy zamierzasz przestać?". Cóż, nadszedł czas: ona się zatrzymała!

I nie mogę znaleźć żadnego powodu, żeby się tym denerwować. To byłoby szaleństwo! Prawda?!

Nigdy nie znałam odpowiedzi na pytanie, kiedy przestaniemy karmić piersią, ku przerażeniu tych, którzy o to pytali, ponieważ nigdy tak naprawdę nie miałam planu. No, chyba miałam mały plan, a był nim cel, który postawiłam sobie na początku, zanim jeszcze urodziła się nasza córka: dotrwać do sześciu miesięcy. Kiedy wtedy o tym myślałam, zwłaszcza na początku, kiedy moje sutki bardzo płonęły, sześć miesięcy brzmiało jakbym brała szalone pigułki. Kto do cholery robi to tak długo?! Byłam pewna, że albo są szalone, albo zostały świętymi, albo jedno i drugie. Powoli dowiedziałam się, że nie były ani jednym, ani drugim; po prostu robiły to, co sprawdzało się w ich przypadku, jeśli chodzi o karmienie dzieci.

Kiedyś to kwestionowałam, ale teraz jestem pewna, że zdanie "najciemniej jest zawsze przed świtem" zostało napisane jako oda do moich sutków, bo kiedy już przeszłam przez "o mój Boże, zabij mnie teraz, to jest najgorszy ból, jakiego kiedykolwiek doświadczyłam!", nagle stało się to... łatwe. Wygodne. Do tego stopnia, że zaczęłam czuć się leniwie z faktem, że karmię piersią.

Ale jestem całkowicie w porządku z tym, że to już koniec. Siedemnaście miesięcy! Mówię poważnie. Powinnam urządzić sobie cholerną imprezę, bo jestem taka szczęśliwa. Tak, jestem szczęśliwa. Mam z powrotem moje ciało!

Ale... czy nie mogła mi powiedzieć wcześniej, żebym mogła być trochę bardziej obecna podczas tego, co teraz wiem, że było naszym ostatnim karmieniem? A może pozwoliła mi podjąć decyzję i uronić choć jedną łzę w proteście?

Och, ale jestem taka szczęśliwa! I nie każcie mi zaczynać od strasznego obowiązku odciągania pokarmu. Jakiś rok temu w końcu odstawiłam pompę, bo mówiąc wprost, odciąganie pokarmu jest do bani. Zdecydowałem, że hałas "WEE-wer, WEE-wer" dochodzący z pompy był daleki od rozmowy seksualnej. Zdałam sobie również sprawę, że ponieważ byłam głównym opiekunem mojej córki i mogłam ją karmić przez cały dzień, odciągałam pokarm wyłącznie po to, aby mój mąż lub odwiedzający członek rodziny mógł od czasu do czasu dostąpić zaszczytu nakarmienia jej. Co było miłe, ale też trochę niedorzeczne z mojej strony, by zamykać się w domu i podłączać się do maszyny à la Bessie the Cow na godzinę dziennie, jeśli nie miałam takiej potrzeby. Było mi po prostu łatwiej ją karmić. Żadnych butelek do mycia, nic do dezynfekcji, żadnych dodatkowych rzeczy do noszenia ze sobą. Kiedy odstawiłam laktator, poczułam się prawie jakbym oszukiwała. Kiedy ludzie pytali: Jak to możliwe, że nadal karmisz piersią? Pytanie dla mnie brzmiało tak naprawdę: Jak mogłabym tego nie robić?

To jest łatwe do porzucenia! Ona nawet za tym nie tęskni. Jestem taka szczęśliwa! Powinienem wykorzystać to szczęście i biegać z nim! Nie odgrywa się, ani nawet nie próbuje ponownie karmić. Ani jednej łzy w zasięgu wzroku. Cóż, przynajmniej dla niej. Co? Kto jeszcze płacze? Nie ja! Bo nie mógłbym być bardziej zadowolony z tej przemiany. Mogę pożyczyć tę chusteczkę? A czy mówiłam ci już, jak bardzo się cieszę, że jest mi z tym dobrze?

Ona nigdy nie była emocjonalnym pijakiem, więc to nie tak, że nie mogłem tego przewidzieć. Od samego początku dała mi jasno do zrozumienia, że karmienie piersią to dla niej interes: wejdzie, dostanie mleko i będzie się bawić. Żadnego ociągania się, sięgania po mnie, gdy coś ją bolało lub gdy potrzebowała jakiejś formy zabezpieczenia. Jej oderwanie od całej sprawy oczywiście ułatwiło mi odczuwanie mniejszego przywiązania; to znaczy, jak mogłoby być inaczej? Ja po prostu trzymałem się swojej części umowy biznesowej.

A nasza umowa biznesowa dobiegła końca. Dała jasno do zrozumienia, że nie będzie przedłużać umowy z moją usługą dostarczania mleka. Ma do tego pełne prawo! To jest tam w drobnym drukiem!

Interesującą rzeczą w tym wszystkim jest to, że właśnie dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Słyszałam, że to zmienia smak mleka matki i to brzmi mniej więcej tak, bo może nie lubi smaku kolejnego małego dziecka, które ma się pojawić. Rezygnacja z karmienia piersią była być może jej pierwszym ruchem protestu. Ale to nie ma znaczenia; ważne jest tylko to, że to był jej wybór.

I jest mi z tym dobrze! Poważnie, doceniam twoją troskę. Wiem, że nie pytałaś, ale pomyślałam, że ci powiem. Jestem OK! Co to jest? Och, to tylko mój nowy, kiepski tusz do rzęs. Często się osypuje bez powodu. To musi być związane z ciążą. Tak, gdzieś to czytałam, więc to musi być prawda.

Przez ostatnie kilka nocy przyzwyczailiśmy się do naszej nowej nocnej rutyny: kąpiel, książka, łóżko. Jest już dużą dziewczynką! A jej rezygnacja z karmienia piersią była dla mnie sygnałem, że rośnie, dokonuje własnych wyborów, jest małą, niezależną kobietą. I jest mi z tym całkowicie dobrze!

Czy ja już to mówiłam?

Och, jestem tak wdzięczna, że mogłabym leżeć tu w pozycji płodowej i BAWIĆ SIĘ! To są łzy radości, naprawdę. To jest najlepsze dla nas obojga, wiem to. Ale jedno jest pewne: zerwanie jest trudne do zrobienia z cyckiem.