Bliźniacze diagnozy

Prawie cztery lata temu, a ja pamiętam jakby to było wczoraj.

Pokój był zaciemniony, ja leżałam na wznak, a ciepła maź rozlała się po całym moim brzuchu. Zmarszczyłam się. Nienawidzę tego uczucia. Obrzydliwe. Pochyliłem się i zapytałem konspiracyjnym tonem, "Czy masz może coś z tego, co nie jest całe rozgrzane?".

"Co? Och, nie sądzę, większość ludzi lubi to raczej ciepłe niż zimne."

"Blech, ja NIE. Czuje się jak, no wiesz, co".

"Co? OH! Wow, nikt nigdy wcześniej tego nie powiedział."

"Tak, często mi się to zdarza."

"Ok, zaczynamy?

"Tak, zaczynaj."

Mój brzuch jest następnie całkowicie molestowany przez plastikową różdżkę, wysyłającą fale dźwiękowe (lub coś w tym stylu) przeze mnie i przechwytującą obraz fal, które odbijają się z powrotem. Pomiary są dokonywane, przemyślane "hmms" są wyrażane.

"Co? Hmmm, co?" pytam, naprawdę z ciekawości bardziej niż z jakiegokolwiek poczucia, że coś było nie tak.

"Czy to twój pierwszy sonogram?"

"Nie, miałem jak cztery z moim pierwszym dzieckiem." Mówię, wciąż błogą niewiedzę o jej tonie.

"Nie, um, mam na myśli, czy to twój pierwszy z tą, uh, ciążą? Mam na myśli, czy wiesz coś jeszcze?"

"Och, tak, pierwszy. Nope, nie wiemy nic. To znaczy, wiemy, że jestem w ciąży, prawda? ha ha" - czy mogłem być bardziej tępy? Ona próbowała mi coś powiedzieć tutaj.

"Racja. Um, ok, więc, co tu widzisz?"

"Och, tam jest dziecko! To jest głowa, ręka, nogi." mówię, gestykulując w kierunku monitora, mój mąż stojący tuż przy moim lewym ramieniu, próbując zmrużyć oczy i zobaczyć wszystkie małe części ciała.

"W porządku" - mówi technik sonogramu, przesuwając różdżkę na drugą stronę mojego brzucha. "I co teraz widzisz?".

"Um, dziecko się odwróciło?" Zgaduję, ponieważ prawy profil był teraz lewym profilem.

"Nieeee."

[duża pauza, ogromna, DUŻA pauza, śmiem twierdzić, że ciążowa pauza?]

"Dwoje dzieci."

"CO?" Krzyczę, jak lecę w górę, z szeroko otwartymi oczami, patrząc na biedną kobietę.

"Jestem tylko posłańcem" - mówi, wzdrygając się lekko i trzymając ręce w górze w pozycji obronnej.

"CO?" powtarzam, bo najwyraźniej wiadomość jeszcze do mnie nie dotarła.

"Dwoje dzieci."

"CO?", bo po prostu nie można nadużywać tego pytania. "JAK? CO?"

"Cóż, zobaczmy...", kiedy delikatnie popycha mnie z powrotem do pozycji leżącej, i zaczyna wskazywać na wszystkie rzeczy, które powinny wyjaśnić mi sytuację - dwie pępowiny, dwa łożyska, dwa worki owodniowe, a potem tam, jasne jak słońce - cztery ręce, cztery nogi i dwie głowy.

Szok sprawia, że moje ciało staje się zimne. Strach ogarnia mój umysł. Myśli zaczynają wirować jak w Tilt-A-Whirl. Chcieliśmy tylko dać naszej córce rodzeństwo. Rodzeństwo. NIE DWÓJKĘ! Nigdy nie chciałam mieć trójki dzieci! Troje to nieparzysta liczba. Nigdy nie zmieścimy się przy stole dla czworga. Zawsze jedno zostanie pominięte. Wychowywałam się z dwiema siostrami i drużyny nigdy nie były parzyste. PIĘĆ? Moja rodzina będzie PIĘĆ? "Party of Five" było okropnym serialem! Dobra, oglądałam go, ale byłam nastolatką, a w serialu zginęli rodzice. Nasz dom ma tylko 3 sypialnie! Nasz dom jest za mały dla bliźniaków! Bliźniaki. OMG BĘDĘ MUSIAŁA KARMIĆ DWA WRZESZCZĄCE DZIECI W TYM SAMYM CZASIE! Ostatnim razem ledwo dawałam sobie radę z JEDNYM dzieckiem - myślałam, że tym razem dam radę - wiedziałam, na co się porywam z JEDNYM dzieckiem! Jak to możliwe, że jest ich dwoje?

Ona wyjaśnia, że bliźnięta są zdecydowanie braterskie, podczas gdy szalony pociąg kontynuuje jazdę przez mój umysł.

"Dwa jajka" - mówi.

"Dwa jajka." Powtarzam. "Więc to jest moja wina."

"Co?", mówi, teraz jej kolej. "Nie ma tu żadnej winy . Po prostu, dwoje dzieci."

"Tak, słyszałem tę część. Ale jak? Nie ma bliźniąt w mojej rodzinie, nie ma bliźniąt w jego rodzinie." Mówię, gestykulując dziko w stronę mojego przeraźliwie milczącego męża, wciąż za moim lewym ramieniem.

Ona patrzy na ekran: "Zobaczmy, jest napisane, że masz 35 lat. Pewnie dlatego, że im jesteś starsza, tym bardziej twoje ciało wypycha zdolne do życia jajeczka".

"Jak szczury z tonącego statku?"

"Um, tak, można powiedzieć, że".

"Świetnie" mruknąłem i położyłem się powoli.

Jakoś udaje mi się przebrnąć przez resztę egzaminu, gdzie mierzą wszystkie istotne części do testów, które przeprowadzają na kobietach powyżej 35 roku życia, które rodzą dzieci.

Odrętwiała wychodzę, dzwonię do siostry i mówię, wciąż jakby w szoku: " Nigdy nie uwierzysz, co się właśnie stało".

Cztery lata później, a ja sama wciąż ledwo mogę w to uwierzyć.