Żenująco nie magiczny, nie do zdobycia dzień

Nie byłam wczoraj najgorszym rodzicem na świecie, i mówię to na własny użytek.

Moje dzieci były nakarmione, bezpieczne, otrzymały miłość i uwagę, ćwiczyły i czytały, i ogólnie rzecz biorąc, one - i ja - nie mamy na co narzekać. Ale ja wczoraj narzekałam i one też.

Deszcz padał przez cały dzień, więcej cali niż nasza społeczność jest przyzwyczajona, i w historycznym posunięciu, szkoły publiczne zostały zamknięte na cały dzień.

My, rodzice, zostaliśmy powiadomieni o zamknięciu szkoły około godziny 17:00 poprzedniego dnia. Zdarzyło mi się być na imprezie z wieloma rodzicami dzieci w wieku szkolnym, i wszyscy patrzyliśmy na siebie z szeroko otwartymi oczami, gdy wiadomość krążyła po pokoju. "Jutro szkoła jest zamknięta". Wszyscy myśleli o tym samym, i nie było to Hurra!

Mam się za całkiem kreatywnego rodzica. Zdarzało mi się kopać tyłek w dzień chorobowy przy okazji robienia szlamu, geocachingu, zabawy w kostiumy i nie tylko.

Ale wczoraj nie zrobiłam nic, z czego mogłabym być dumna.

Zasugerowałam przybory plastyczne, LEGOs, gry planszowe, lalki, gry planszowe, przybory plastyczne i LEGOs. Moje dzieci odrzuciły moje sugestie, a potem zaangażowaliśmy się w powtarzający się cykl ich znajdowania rzeczy do zrobienia na krótki, szczęśliwy zryw czasu; aktywność pogarszająca się do kłótni; a potem znudzone, klapiące ciała przychodzące do mnie po uwagę i aprobatę, po czym ja odszczekiwałam tę samą listę zajęć: "Zagraj w grę! Wyciągnijcie swoje Calico Critters! A może Lite Brite? NARYSUJ OBRAZEK NA MIŁOŚĆ BOSKĄ!".

Mój mąż był poza miastem w interesach i nie dzielił radości z naszego specjalnego deszczowego dnia.

Po kilku godzinach zastanawiania się, czy można bezpiecznie prowadzić samochód, i podjęciu decyzji, że nie, ruszyliśmy wokół bloku, aby zbadać kałuże. Było trochę marudzenia. Zrobili milion filmów na iPadzie. Zrobiliśmy razem 19-minutowe wideo z ćwiczeniami na żądanie. Próbowałam napisać post dla Lifetime Moms, podczas gdy oni szukali mini-figur online. Godziny uciekały.

Nie zrobiliśmy fantastycznego fortu z koców, nie wyprodukowaliśmy żadnych ręcznie robionych ozdób świątecznych, ani nie wymyśliliśmy nowego smaku ryżowych chrupek, takich jak Salted Caramel Pumpkin Spice lub Bacon, Figa i Blue Cheese. Nie trzymam marshmallows pod ręką na wypadek, gdyby szkoła została odwołana.

Co godzinę wysyłałam SMS-y do męża, Heather lub Wendy, żeby dać upust mojej frustracji i nudzie.

Do 16:00 potrzebowałam wymówki, żeby zamówić obiad dostarczony do moich drzwi. Zaprosiłam ciotki, moją współlokatorkę z college'u i jej żonę, które są bezdzietne, aby dołączyły do nas na indyjski wynos. (Tak, moje dzieci będą jadły indyjskie jedzenie. Nie, nie będą jeść wspólnych amerykańskich rzeczy dla dzieci, takich jak hamburgery lub lasagne. Tak, Bay Area jest w ten sposób ekscytująca).

Ciotki musiały pracować w domu przez cały dzień i mieszkają zaledwie kilka przecznic dalej. W porze kolacji moi przyjaciele przybyli ze swoim ogromnym psem, a moje dzieci znalazły nową publiczność dla swojej skumulowanej energii. Czułam się lepiej z moimi przyjaciółmi i cieszyłam się naszą ucztą Chicken Tikka Masala.

Kiedy ciotki wyszły, a dzieci założyły swoje piżamy, usiedliśmy w moim łóżku, żeby poczytać. Nie było już więcej godzin do odliczania. Ostatni odcinek był zupełnie przyjemny.

Nie byłam zła na dzieci, ale byłam zawiedziona sobą, że nie udało mi się stworzyć magicznego, niezapomnianego dnia.

Jestem zdolna do bycia niesamowitą mamą. Czyż nie?

Mój mąż przyjechał do domu z Nowego Jorku około północy. Poczułam, jak wchodzi do łóżka i objęłam go ramieniem w pasie, zanim zapadłam w głębszy sen.

Dziś rano mieliśmy trochę dodatkowego czasu, zanim dzieci musiały wyjść do szkoły. (Dziś jest otwarta!) Usiadłam w naszym pokoju zabaw i zaczęłam sortować niektóre zabawki, trzymając rzeczy w górze, pytając dzieci, czy nadal chcą mieć tę lub tamtą układankę. Każdy przedmiot, którego wartość kwestionowałam, natychmiast stawał się interesujący, a dziesięć minut później oboje z radością zajmowali się nieelektronicznymi zabawkami ze swoich własnych kolekcji, dając mojemu mężowi do zrozumienia, że tak właśnie spędziliśmy wczorajszy dzień, majstrując na podłodze w bawialni, zadowoleni z wzajemnego towarzystwa.

Poczułam się speszona. Dlaczego nie pomyślałam o tym wczoraj, zastanawiałam się. WIEM, że najlepszym sposobem na zainteresowanie ich jakimś projektem jest zejść na podłogę i po prostu zacząć go ROBIĆ.

Powiedzenie: "Chcecie narysować mapę naszej okolicy na tym plakacie?" zawsze spotyka się z "nie". Ale jeśli narysuję ogromną linię w poprzek papieru i powiem: "Rysuję ulicę Sacramento", mogą przyjść i powiedzieć: "Potrzebujesz więcej drzew".

Rozpoczęcie wielkiej układanki gwarantuje, że do mnie dołączą.

Zbudowanie toru z marmuru zachęca ich do znalezienia wszystkich marmurów w domu w sposób, w jaki nie robi tego pytanie: "A co powiesz na duży tor z marmuru?".

Wbijam w to mentalny kołek. Prawdopodobnie będę jej potrzebował ponownie.