Nagradzaj swojego wewnętrznego malucha
Niektórych ludzi po prostu od razu się lubi. Nawet jeśli poznałeś ich tylko online, poprzez ich blogi.
Tego lata, moja przyjaciółka Isobel przedstawiła mi przez e-mail Susie, która jest artystką i pisarką. Jest w tym samym wieku co ja i jest matką dwójki dzieci w tym samym wieku i tej samej płci co moje. Teraz czytam jej blog, Inner Toddler. Jest tak zabawna i prawdziwa, że czuję się jakbym była jej przyjaciółką.
Spodobał mi się pomysł Susie, żeby jej syn dawał JEJ naklejki za dobre zachowanie i chcę spróbować. Kogo obchodzi, że to nie trwa długo? Czasami tylko kilka dni na nowym kopie może zaszczepić nową odmianę radości w mojej dynamice z moimi dziećmi. Nie jestem w stanie oddać sprawiedliwości streszczając post Susie, więc po prostu przedrukuję jej cały post tutaj:
Nic się nie klei
Kiedyś naklejaliśmy naklejki w kształcie gwiazdek na kalendarzu dla mojego syna, kiedy miał dzień bez marudzenia lub inne tego typu amorficzne wyróżnienie. A jeśli był zły, dawaliśmy mu naklejkę potwora. Albo groziliśmy naklejką potwora. Kiedyś zupełnie się rozkleił na samą myśl o naklejce potwora w kalendarzu, do tego stopnia, że nie miałam serca mu jej dać. W każdym razie, to nigdy nie działało, ta cała sprawa z naklejkami. Głównie dlatego, że nagroda nie była za coś konkretnego (naprawdę, czy jest kiedykolwiek dzień bez marudzenia? Bądźmy ze sobą szczerzy"¦). Mogę sobie wyobrazić, jak naklejki mogą działać za ścielenie łóżka czy mycie zębów" - to są wymierne zachowania. Nie za brak marudzenia. Ale my także no byliśmy szczególnie konsekwentni, plus ja nigdy mógł podążać przez z potworem. Zbyt szkodliwy. Chciałem proste zielone kropki i czerwone kropki, ale nie mogłem znaleźć żadnych. Potwory były naprawdę super słodkie. Pani Grossmans. Kocham tę kobietę. O co mi chodzi?
W każdym razie, kilka tygodni temu odwróciłam się i powiedziałam mojemu synowi, że może mi dawać naklejki za każdym razem, kiedy robiłam swój filmik treningowy w danym dniu. Trwało to przez jakieś trzy dni. Okazuje się, że nic tak naprawdę nie motywuje mnie do ćwiczeń. Nawet naklejki. Do tego dwójka moich dzieci zawsze czuła się zmuszona do wykonywania ćwiczeń ze mną, a ja często bałam się zrzucić ciężar na czyjeś malutkie paluszki. Ale widok ich dwojga, często nagich, wymachujących rękami, wykonujących kopnięcia i pozy, patrzących z telewizora na mnie i z powrotem na telewizor" - z trudem powstrzymywałam śmiech. Ale nawet to nie wystarczy, żeby zmusić mnie do codziennych ćwiczeń.
Och Zuziu, nie ćwiczyłam od co najmniej 16 dni. Nie jesteś sama.
Jeśli teraz kochasz Susie, kup jej prace. Albo poczytaj jej bloga.
