Powiedz "Sto lat" drzewom w święto Tu Bi-Szwat
Moja macocha jest najwspanialszą babcią. A może chodzi o to, że jest najwspanialszą macochą. Wysłała nam pocztą paczkę, w której był projekt rękodzieła dla Juliana, ale sama zrobiła wszystkie brudne rzeczy i dołączyła każdy przedmiot, który będzie nam potrzebny do wykonania projektu. Czasami nie mogę uwierzyć w swoje szczęście. (Dobra robota, tato!)
Najwyraźniej w tym tygodniu przypada żydowskie święto Tu Biszwat. Nie jestem bardzo uważną Żydówką, więc nigdy o nim nie słyszałam. To jest jak Nowy Rok dla drzew. Albo coś w tym stylu. (Poczytajcie sobie w Wikipedii.) Kiedy Julian i ja zadzwoniliśmy do mojej macochy, aby wyjaśnić, co przysłała, powiedziała Julianowi, że nadszedł czas, aby powiedzieć drzewom "Sto lat".
Nie mógł się doczekać, żeby zabrać się za ten projekt. W paczce znajdowały się dwie szyszki z przyczepioną do nich włóczką, abyśmy mogli powiesić je na drzewach. Były tam też dwa pojemniki, jeden z ziarnem dla ptaków, a drugi z jakąś lepką mieszanką wysokobiałkową. W środku były plastikowe noże.
To, czym się tu chwalę, to fakt, że zrobiłam ten projekt rzemieślniczy z moim trzylatkiem i nie zrobiłam absolutnie żadnych przygotowań. Tak bardzo doceniam ten prezent bez bałaganu (coś do zrobienia, a nie coś do posiadania i eksponowania w domu), że chcę o tym powiedzieć światu. Albo przynajmniej w internecie.
Jeśli utknęłaś w tym, by zrobić to sama ze swoim przedszkolakiem, po prostu posmaruj szyszkę masłem orzechowym, obtocz ją w tym, co masz w domu (bułka tarta, ziarna sezamu?) i zawieś na drzewie za pomocą kawałka włóczki.
Wróćcie następnego dnia i podziwiajcie podstępne ptaki, które zjadły waszą szyszkę. Przysięgam, że mój przedszkolak sikał w spodnie, był tak podekscytowany. (Ok, moja wina za to, że pozwoliłam mu chodzić bez pieluch).
